08.02.2004 Wersja do druku

Dyrektor ubezwłasnowolniona

Prawie każda decyzja Grażyny Wasilewskiej, dyrektor naczelnej Teatru Wielkiego w Łodzi jest kontrolowana, a nawet kwestionowana przez Urząd Marszałkowski i osiem związków zawodowych.

Teatr Wielki w Łodzi znów staje się areną rozmaitych rozgrywek i przepychanek. Po barwnej (jak się okazało, pod wieloma względami) dyrekcji Marcina Krzyżanowskiego (dziś podejrzanego o wyprowadzenie z teatru miliona złotych), na "widelec" nadziano nową dyrektor naczelną - Grażynę Wasilewską. Niemal o wszystkim, co dzieje się w teatrze, decydować chcą urzędnicy i związkowcy. Odpowiedzialność jest jednak jednoosobowa i ponosi ją dyrektor. Od pewnego czasu każdy krok Wasilewskiej jest kontrolowany. Być może wynika to z chęci zrekompensowania kompleksu niewydolnej i niekompetentnej kontroli, do jakiej kilka miesięcy temu przyznała się wicemarszałek województwa łódzkiego - Krystyna Ozga (doprowadzenie do 14-milionowego zadłużenia teatru tłumaczyła tym, że w urzędzie zatrudniano niekompetentnych kontrolerów). Biegunka pism Do Teatru Wielkiego codziennie nadchodzą pisma i faksy w ilościach przemysłowych. Na epistolarną biegunkę cierpi Wydział Kul

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kto rządzi w operze

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 32

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

08.02.2004