Czasami teatrowi zdarza się odegrać rolę, do której nie był przygotowany. Rezonans wynikający z kontekstu przedstawienia staje się istotniejszy niż samo przedstawienie. Życie przerasta teatr. Tak było z "Krakowiakami i Góralami" Wojciecha Bogusławskiego podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, tak było z "Weselem Figara" Pierre Augustin de Beaumarchais na pięć lat przed Wielką Rewolucją Francuską. Premiera dobrze już znanej z rękopisów i z wielkim napięciem oczekiwanej sztuki stała się żywiołową manifestacją ludu Paryża, a jej autor z woli króla wylądował w więzieniu. Tym razem komedia paryskiego salonowca odegrać ma na scenie zupełnie inną i dokładnie określoną rolę. "Wesele Figara" zainaugurowało pierwszy sezon Teatru Dramatycznego pod nową dyrekcją. Wybrano tę właśnie sztukę, by w pracy nad zgrabną i mądrą komedią poprawić atmosferę w zespole, stonować nastroje. By dobrze zacząć. Zebrano potężny zespół, uszyto piękne,
Źródło:
Materiał nadesłany
Stolica nr 52