25.05.1970 Wersja do druku

Dużo teatru - ale jakiego?

Od dłuższego już czasu zastanawiam się - czyżby krytyka teatru telewizji weszła u nas w nałóg? Faktem jest, że zarówno telewidzowie, jak i krytycy nie szczędzą uszczypliwości pod adresem pozycji artystycznych, tego do niedawna telewizyjnego tabu programowego; mówi się o przypadkowości i repertuarowej improwizacji, braku dalekosiężnej myśli programowej i skostnieniu form. Sporo w tym wszystkim emocji i sporo przekory, polegającej na chęci szargania niedawnych świętości, gdyby bowiem wyważyć argumenty, okazałoby się, że ani kiedyś nie było tak dobrze, ani teraz nie jest tak źle. Weźmy choćby ostatni tydzień, zwykłą telewizyjną powszedniość programową. Tydzień ze wszystkimi stałymi magazynami i cyklami, z najgłupszym chyba w historii naszej telewizji serialem "Geminus", z transmisjami w Wyścigu Pokoju. Teatr zajmował w owym sprawozdawczym tygodniu niemało miejsca: środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela, poniedziałek... Aby nie być

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dużo teatru - ale jakiego?

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Barbara Kaźmierczak

Data:

25.05.1970

Realizacje repertuarowe