Logo
18.02.2005 Wersja do druku

Dusza upiększa ciało

STANISŁAWA CELIŃSKA dopiero po urodzeniu drugiego dziecka przestała grać amantki. Ale jako dojrzała kobieta nie zawahała się rozebrać się na scenie.

Twój Styl: Lubi Pani swoje ciało? Stanisława Celińska: Lubię. TS: l bez buntu akceptuje Pani zmiany? SC: Największe zmiany dokonały się niepostrzeżenie. Przez długi czas wyglądałam dziecinnie. Miałam małe piersi. Mając 26 lat, grywałam nastolatki. Po urodzeniu drugiego dziecka poszłam do Zygmunta Hubnera rozmawiać o nowej roli w Teatrze Powszechnym. Ja mówiłam o roli młodej amantki, on patrzył ze zdziwieniem. Nie rozumiałam dlaczego. Chodziło o to, że nie jestem już amantką. TS: Dziewczyna zmienia się w kobietę. To powoduje dumę czy niepokój? SC: Zmiany w ciele bardzo wpłynęły na moją psychikę. Jestem wrażliwa. Zawsze brakowało mi czegoś, co pozwoli mi mocniej stąpać po ziemi. Gdy przybyło mi kilogramów, poczułam, że pewniej trzymam się ziemi i przestaję bujać w obłokach. No i zaczęłam grywać role charakterystyczne, na czym zawsze mi zależało. TS: Czy przy akceptacji dla swojego ciała jest coś, co Pani w nim przeszkadza?

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dusza upiększa ciało

Źródło:

Materiał nadesłany

Twój Styl nr 2

Autor:

Dagny Kurdwanowska

Data:

18.02.2005