26.07.2007 Wersja do druku

Druga fala sławy

Popularność przyniosła mu rola Marka Zwolińskiego w "Radiu Romans", kultowym serialu z połowy lat 90. Teraz, dzięki pracy w "M jak miłość" IGOR MICHALSKI, [aktor i dyrektor Teatru im. Bogusławskiego w Kaliszu], przeżywa drugą falę sławy.

Wspomina Pan czasem pracę w "Radiu Romans"? - Powracam do tamtych chwil z dużym sentymentem i ogromną sympatią. To były pionierskie czasy dla seriali, no i ja byłem wtedy odrobinę młodszy. Podejrzewam, że dzięki "Radiu Romans" Ilona Łepkowska, która napisała scenariusz do tego serialu, pomyślała o mnie także pracując nad "M jak miłość". Zadzwoniła i zaproponowała mi rolę ciepłego człowieka po przejściach. Czasami sobie myślę, że Stanisław Nowicki to taki Marek Zwoliński po 14 latach doświadczeń (śmiech). Zawiązał Pan na planie "Radia Romans" przyjaźnie, które przetrwały do dziś? - Oczywiście! Bardzo często spotykam się z Dorotą Kolak, moją żoną (śmiech). Utrzymuję też stały kontakt z Krzysztofem Stelmaszykiem, Renatą Dancewicz czy Beatą Ścibakówną, która była przecież moją serialową żoną. Niestety mnie zdradzała... Po zdjęciach często chodziliśmy na piwo, rozmawialiśmy. Wszyscy wspominamy ten serial z rozrzew

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Druga fala sławy

Źródło:

Materiał nadesłany

Świat Seriali nr 15/23.07.

Autor:

Kuba Zajkowski

Data:

26.07.2007

Tematy w toku