29.12.2020, 12:55 Wersja do druku

Droga do opery

fot. Piotr Suchodolski/mat. teatru

Agnieszka Kuk muzyką interesowała się od dziecka. - Ciągle śpiewałam. To był mój sposób komunikacji ze światem - opowiada. - Śpiewanie pomagało mi nawet w matematyce. Nie potrafiłam rozwiązać żadnego zadania, jeśli go sobie nie prześpiewałam - dodaje. Nauczyciele byli do tego przyzwyczajeni. Więc nikogo nie zdziwił fakt, że do egzaminu maturalnego z matematyki Agnieszka podeszła śpiewająco - w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Muzyka w genach

Urodziła się w Makowie Podhalańskim. Tu jest jej rodzinny dom, ale korzenie ma w Bukowinie Tatrzańskiej, skąd pochodzi jej prababka - znana prymistka Bronisława Dziadori-Konieczna. To po niej i po tacie Tadeuszu Agnieszka odziedziczyła muzyczne geny. - Tata nosił nas na rękach i śpiewał piosenki ludowe. Tak byłam wychowywana. Do dziś lubi śpiewać i ma talent muzyczny Jak cokolwiek robi, to podśpiewuje. Ma świetne ucho, czysty i piękny głos - opowiada z dumą.

Miała 5 lat, kiedy pierwszy raz wystąpiła publicznie na scenie. Było to w Suchej Beskidzkiej, podczas koncertu świątecznego, gdzie zaśpiewała piosenkę Anny Jantar.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Droga do opery

Źródło:

Tygodnik Podhalański Nr 52/23-12-20