27.12.2007 Wersja do druku

Dr Sambor z "Na dobre i na złe" lubi czarne charaktery

- Najpierw trzeba się wiele rzeczy nauczyć w teatrze, żeby praca w serialu nie zrobiła krzywdy. Teatr uczy powtarzalności. Ten sam materiał trzeba kilkadziesiąt razy zagrać na próbie, a potem na spektaklach. W serialu dostaje się scenę, nagrywa i nigdy się już do tego nie wraca. Nie ma możliwości zakorzenienia roli - mówi RADOSŁAW KRZYŻOWSKI, aktor Teatru Słowackiego w Krakowie, serialowy dr Sambor.

Rozmowa z Radosławem Krzyżowskim, odtwórcą jednej z głównych ról serialu "Na dobre i na złe". Od ponad 3 lat jest pan znanym 10 milionów Polaków ordynatorem chirurgii w szpitalu w Leśnej Górze. Spełniło się marzenie z dzieciństwa? - Coś w tym jest, bo faktycznie do liceum - I LO w Opolu, gdzie wybrałem klasę biologiczno-chemiczną - szedłem z przekonaniem, że będę studiować medycynę. To nie były jednak marzenia - nie doznawałem zachwytu, wchodząc do szpitala, a tym bardziej do dentysty - raczej projekcje nastolatka. Planując medycynę, oddawałem się zupełnie czemu innemu. Grałem w szkolnym teatrzyku, jeździłem na konkursy recytatorskie, mieliśmy zespół poezji śpiewanej. Śpiewanie - Brasensa, Stachury - mocno siedziało mi wtedy w głowie. Chodziłem nawet do studia piosenki, które prowadziła Ela Zapendowska. I w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że skoro z radością robię takie rzeczy, to może to jest właśnie to. Pana koledzy z

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dr Sambor z "Na dobre i na złe" lubi czarne charaktery

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Trybuna Opolska online

Autor:

Iwona Kłopocka-Marcjasz

Data:

27.12.2007

Tematy w toku