16.10.2015 Wersja do druku

Dozorcy kultury

Przed wyborami komitety wyborcze, poza lewicą, rzadko o kulturze debatują albo w ogóle o kulturze milczą. A jeśli mówią, to nie wiadomo, czy sią cieszyć, czy bać - pisze Tomasz Miłkowski w Dzienniku Trybuna.

PiS o kulturze zazwyczaj się nie wypowiada, ale jeśli już o tę dziedzinę zatrąca, to obiecuje, że kulturze da pieniądze, bo ważna jest, ale takiej kulturze, która jest naprawdę ważna. Tej innej, która Polsce nie służy, zdaniem PiS, po wygranych wyborach i przejęciu steru rządu, nie zamierza zakazywać, ale nie będzie popierać. Niech tamta, niedobra kultura sama się o siebie martwi, ale to nie jest ból głowy władzy, która ma dbać o wartości. Dokładniej, o co tu chodzi, można się było dowiedzieć półtora roku temu podczas forum kulturalnego PiS, gdzie wyłożono zasady, jakimi ta partia się kieruje i będzie się kierować w przyszłości. "Nie będziemy zakazywać sztuki destrukcyjnej, ale powinna ona pozostać w sferze prywatnej" - deklarował podczas wspomnianego forum prezes Jarosław Kaczyński. Czyli powrotu cenzury nie będzie, ale publiczne pieniądze nie będą szły na "sztukę destrukcyjną". Co to jest sztuka destrukcyjna, wiadomo: dość po

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dozorcy kultury

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 206/16/18-10-15

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

16.10.2015

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe