- To trudny zawód - złych stron zawsze uzbiera się więcej, choćby nawet aktor robił karierę - mówi warszawska aktorka ZOFIA CZERWIŃSKA.
Z Zofią Czerwińską [na zdjęciu] rozmawia Janusz R. Kowalczyk: Podobno Matkę Boską lepiej grają aktorki nieco swobodniejszych obyczajów, a w roli kurtyzan najlepiej sprawdzają się te bogobojne. Jak to możliwe, że pani ze swym niezwykłym poczuciem humoru grywa w komediach? Zofia Czerwińska: Nie grałam Matki Teresy z Kalkuty, co nie oznacza, że mam mieć zamknięte wrota do raju. Przypuszczenie, że aktorzy komediowi mają nikłe poczucie humoru, uważam za bezpodstawne. Dowcip jest im niezbędny, żeby mogli przyjmować role, a raczej epizody. Na planie "Piekła i nieba" kierownik produkcji zapytał reżysera Stanisława Różewicza, ile dni zdjęciowych ze mną przewiduje. Zerknął i ocenił: "No, jeden". To było przekomiczne, więc zamiast zawinąć tyłkiem i wyjechać, spontanicznie się roześmiałam. Nie załamałam się ani nie narzekałam. Istniałam, istniałam, aż zaistniałam. Jako rozpoznawalna osoba pojawiam się ostatnio w 80 proc. seriali. Dawno, d