EN
19.11.2013 Wersja do druku

Dotacje dla nieudaczników?

- Każdego wieczora trzeba zarobić 16 tysięcy złotych, a my tak nie zarabiamy - tak funkcjonowanie teatrów prywatnych ocenia Krystyna Janda. W TOK FM podkreśliła, że z tym problemem mierzy się wielu dyrektorów teatrów. A teatry państwowe? - Mają dotacje i w niewielkim procencie utrzymują się z biletów.

- Zakładaliśmy fundację, żeby być partnerem dla państwa. A państwo okazało się nie być partnerem dla nas - opowiada w TOK FM Krystyna Janda. Aktorka prowadząca w Warszawie dwa teatry - Polonię i Och-Teatr - w rozmowie z Ewą Podolską zdradza, jak funkcjonują i jak zarabiają prywatne teatry. Jej wnioski są smutne - w obecnej formie, przyznając dotacje państwowe, "promuje się nieudaczników, tych którzy źle pracują i którzy nie grają". Bez dotacji - jest ciężko Janda przyznaje: ciężko jest utrzymać teatr bez dotacji. Koszty eksploatacji są na tyle wysokie, że do wielu spektakli musi dokładać, co tłumaczy na przykładzie swojej drugiej sceny. - Budynek Och-Teatru jak stoi i nie gra kosztuje nas osiem tysięcy dziennie. Jeżeli do tego wchodzi na scenę osiem osób, poza tym fryzjerki, garderobiane, światło, dźwięk, to koszt takiego wieczoru to koszt kolejnych ośmiu tysięcy - wylicza. Żeby nie tracić, teatr musi zarobić 16 tysięcy każ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

www.tokfm.pl/

Autor:

Wiktoria Beczek

Data:

19.11.2013

Wątki tematyczne