06.06.2020 Wersja do druku

Dorota Segda: Każdy ma w sobie zakamarki niespełnionych nadziei

- W życiu bym nie pomyślała, że chcę być rektorem. Władza nigdy nie była moim celem. Jestem spełnioną zawodowo aktorką i chociaż mój grafik przeczy temu - nie jestem typem pracoholiczki - z Dorotą Segdą, aktorką Starego Teatru i rektorem Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, rozmawia Jolanta Tęcza-Ćwierz w Polsce Gazecie Krakowskiej.

Jolanta Tęcza-Ćwierz: Jest pani feministką? Dorota Segda: Kobieta dziś nie może nie być feministką, jeżeli widzi więcej niż czubek własnego nosa. Feministka nie wyobraża sobie, aby kobiety były traktowane gorzej niż mężczyźni. I tyle. Przerażające i śmieszne zarazem jest to, że można przedstawiać feministkę jako twardą babę w spodniach, a to wizerunek często prezentowany w mediach. Głupie i żenujące. Dla mnie feministka to kobieta, która myśli o innych kobietach z czułością. Trzy lata temu w USA wybuchła afera wokół znanego producenta filmowego Harveya Weinsteina: od lat stosował przemoc seksualną, korzystając z pozycji. To zrodziło akcję #MeToo. Dała ona coś? - Spowodowała, że dziś ktoś trzy razy się zastanowi, zanim zrobi coś złego. Niestety, #MeToo otworzyło również tamę wielu histerycznym reakcjom i osobom, które na tej akcji uprawiają prywatny PR. Czasami trudno to rozdzielić. Na Akademii Sztuk Teatralnych wypracowaliś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dorota Segda: Każdy ma w sobie zakamarki niespełnionych nadziei. Generalnie czuję się szczęśliwa

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska online

Autor:

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Data:

06.06.2020