03.10.1986 Wersja do druku

Don Juan-piersiasty?

Owszem. A takie gładkolicy, długorzęsy i gładkoskóry. Słowem - baba. I to jaka! Jeśli wielka Sara Bernhardt mogła zagrać Hamleta, to dlaczego "mała" Fijałkowska nie miałaby tego zrobić z Don Juanem? I takim oto sposo­bem mamy na scenie totalną przebierankę, czyli "jedno-płciowe" przedstawienie.

Wbrew pozorom, ów "Don Ju­an" po damsku wcale nie ozna­cza łamania konwencji w na­szym teatrze. To (czyt: łama­nie) mamy już dawno za sobą. A reżyser przedstawienia, Jan Kulczyński tym bardziej. Wszak to on przecież, dziesięć lat te­mu, pokazał w Starej Prochow­ni niebywały szekspirowski "Wieczór Trzech Króli". Wszy­stkie role zagrały kobiety. Szczęśliwcy, którzy wówczas obejrzeli to przedstawienie do dziś je wspominają. A zwłasz­cza gdy znowu oglądają Ryszardę Hanin, pamiętną w roli uroczego sepleniącego Malwolia w "Wieczorze Trzech Króli", a te­raz niemniej urokliwego, dosko­nałego Sganarelle'a w "Don Ju­anie" Moliera. Do tego samego przewrotnego pomysłu inscenizacyjnego co w "Wieczorze Trzech Króli", wró­cił Jan Kulczyński w "Don Juanie". Oto w Sali Wystawo­wej Teatru Dramatycznego (czyt: w wytwornym salonie) 16 aktorek tego teatru (w tym jed­na gościnnie: Stanisława Stępniówna) wcieliło się w postacie sztuki Moliera (czyt.: ele

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sztandar Młodych nr 193

Autor:

Temida L. Stankiewicz

Data:

03.10.1986

Realizacje repertuarowe