23.05.2005 Wersja do druku

Dola pilnego psa

Joannie Targoń, Romanowi Pawłowskiemu, Łukaszowi Drewniakowi, zwłaszcza zaś aktorowi Janowi Peszkowi, tym wytrawnym stylistom, którzy na łamach Gazety Wyborczej dali głos i troskliwie stanęli w obronie dyrektora Narodowego Starego Teatru Mikołaja Grabowskiego, choć Bogiem a prawdą, póki co nikt nietykalnego dyrektora nie tknął niestety, poniższą mą absolutną fikcję, rzecz o trywialnym zapachu psiej wierności - dedykuję z czułością. Wasz Pawka.... Felieton Pawła Głowackiego.

Nie dziwi nic. Nadworne pieski starego mopsa znów szczekają w okopach budy starego mopsa. A buda wiekowa i cudownie lukratywna, znosząca złote jaja buda w mieście Rakowie, przy Placu Mopsańskim 1. Hauuuu, hauuu... Piszczą od poniedziałku, a piski swe drukują w gazecie, co na świat przyszła w piasku. Tak, nic nie dziwi. Obserwatora duchowej nędzy przymilnych piskliwców z Placu Mopsańskiego 1, nie dziwi obrończy szczek piskliwców. Przecież pies musi dać głos. Nieprawdaż, Azorku? Obserwatora, smutnego konesera tego mentalnie skundlonego żyćka na czterech łapach i w upokarzającym kwadracie komend: Noga! Łapa! Aport! Głos! - nie zaskoczył najświeższy obrończy zryw skundlonych, ale wiernych. Wytresowany Azorze! Cóż niby czynić masz, gdy stary mops niemo żąda, byś drukiem ogłosił swe pipi obrończe? Pokornie drukujesz pipi. Drukujesz, bo wiesz, że w nagrodę czeka cię ciekawa parówka! Drukujesz, co każą, boś pies. Ba, pies z ciebie już tak w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dola pilnego psa

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 117/20.05.05

Autor:

Paweł Głowacki

Data:

23.05.2005

Wątki tematyczne