"Bajka o księciu Pipo..." w reż. Krzysztofa Raua w Teatrze Maska w Rzeszowie. Pisze Magdalena Mach w Gazecie Wyborczej - Rzeszów.
Niby jest tu wszystko, co w bajce być powinno: król i królowa, dzielny książę i zakochana w nim księżniczka. Ale nich niewinny tytuł was nie zmyli: "Bajka o księciu Pipo, o koniu Pipo i księżniczce Popi" typową dziecięcą bajką na pewno nie jest. To metafizyczna opowieść naładowana symboliką, pełna filozoficznych podtekstów. Opowieść Pierre'a Gripari, francuskiego dziennikarza i poety, to już klasyk, po który chętnie sięgają teatry lalkowe. Rzeszowski Teatr Maska wybrał adaptację doświadczonego lalkarza, Jan Wilkowskiego, reżyserię Krzysztof Raua, znanego artystę polskiego teatru lalek i muzykę Jerzego Derfla, znanego ze współpracy z Wojciechem Młynarskim. To nie pierwsza realizacja bajki w wykonaniu tego zespołu. Przed 10 laty ci sami twórcy wystawiali tę bajkę w Olsztyńskim Teatrze Lalek. Choć wszystko kończy się happy endem, to "Bajka o księciu Pipo..." na pewno nie jest przesłodzoną historyjką dla małych dzieci. Piszę to jak