- Próbuję nadążać za teatrem. Nawet jeśli coś mi w nim nie gra, to pamiętam o tym, że robią go przecież moi byli uczniowie. Więc teraz to ja muszę się uczyć od nich. Najpierw my ich kształcimy, po czym oni tworzą teatr, w którym ja się muszę odnaleźć - mówi KRZYSZTOF GLOBISZ, aktor i pedagog.
Paweł Paciorek: W "Krótkim filmie o zabijaniu" Kieślowskiego, wykreowany przez Pana świeżo upieczony adwokat Balicki jedzie na maleńkim motocyklu [na zdjęciu]. Dlaczego ten motorek jest taki mały? A jak się kończy film? Krzysztof Globisz: Balicki siedzi w samochodzie i płacze. No właśnie. Najpierw człowiek jedzie na rowerze, potem motorynką, ale jest szczęśliwy. Potem, choć jeździ samochodem, to bywa, że płacze. Bohaterowi dobrze poszło w życiu zawodowym, ale nie poszło mu w zawodzie człowieka. Niedawno zagrałem coś jakby kontynuację tego samego bohatera, ale już zupełnie pozbawionego idealizmu. Co by Pan doradził ludziom, żeby uniknęli takiego losu? - Niech zawsze pamiętają, że wewnątrz są dziećmi. Kiedy Pan ostatnio jechał taką motorynką? - Chyba wtedy ostatni raz. Co dzieje się z absolwentami PWST po odebraniu dyplomu? Nie zostaje im tylko rozczarowanie? - Idą do pracy. Teraz tych możliwości jest bardzo wiele. Chciałbym, żeby w