25.03.2016 Wersja do druku

Do zobaczenia

Mój pierwszy felieton dla "Gazety Stołecznej" napisałem we wrześniu 1997 r. Część czytelników i czytelniczek zapewne wtedy jeszcze nie czytała "Stołka", niektórzy dopiero uczyli się pierwszych liter, powiem więc tylko, że był to pamiętny rok - pisze Roman Pawłowski w ostatnim felietonie cyklicznym dla Gazety Wyborczej-Stołecznej.

Wyemitowano wtedy pierwszy odcinek teleturnieju "Jaka to melodia", Fabryka Samochodów Osobowych rozpoczęła produkcję modelu Daewoo Lanos, nadawanie rozpoczęła telewizja TVN, przeniesiono pomnik warszawskiej Nike z pl. Teatralnego pod tunel trasy W-Z, a Rada Języka Polskiego ustaliła łączną pisownię partykuły "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi. Czy pistolet z teatru zagraża Pierwszej Damie? W swoich pierwszych tekstach nie zajmowałem się jednak tymi doniosłymi wydarzeniami, ale tematami bardziej prozaicznymi, związanymi z życiem teatralnym Warszawy. Kpiłem z odbudowanego na bogato Teatru Narodowego, w którym aktorzy gubili się jak w labiryncie, śledziłem losy gigantycznego żyrandola, który dzwonił podczas inauguracji teatru i został zdjęty z sufitu Sali im. Bogusławskiego, pisałem o znanych aktorach biorących udział w kampanii wyborczej (Marek Kondrat nie zachwalał jeszcze wtedy banków, ale Unię Wolności, z gorszym jednak skutkiem), krytykow

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Do zobaczenia [ostatni felieton Pawłowskiego]

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna online

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

25.03.2016