13.06.2019 Wersja do druku

Do STU razy sztuka

Nanizane na sznury kryształy tworzą kotarę, która zasłania przestrzeń pod antresolą, po środku metalowa rura, na antresoli orkiestra. Przez połyskującą zasłonę będą pojawiać się bohaterowie "Cabaretu", a jako pierwszy wychyla się młody człowiek w makijażu, błyszczącej marynarce, wężowych, dopasowanych spodniach. Pyta, czy to Kraków. Znika - o krakowskim przedstawieniu pisze Katarzyna Bekielewska z Nowej Siły Krytycznej.

Wraca i pyta o to samo, po czym wychodzi na środek sceny i wita widzów w języku angielskim, rosyjskim i oczywiście niemieckim - wszak akcja musicalu dzieje się w Berlinie u schyłku Republiki Weimarskiej. To Emcee, który w ten sposób buduje bezpośredni kontakt publiczności z bywalcami klubu Kit-Kat. Łukasz Szczepanowski jest wcielonym przewodnikiem po świecie "Cabaretu" w Krakowskim Teatrze Scena STU: oprowadza, pokazuje, ale też przydziela role i karci. Przykład? Wśród publiczności znajduje osobę i robi z niej "gwizdacza" - widz imituje gwizd przed odjazdem lokomotywy i ma być czujny, ponieważ na skinienie Emcee musi ponownie wykonać zadanie. Ktoś inny dostaje od niego upomnienie, że nie "ciuciać" a naśladować charakterystyczny stukot kół pociągu, tak jak to zostało wcześniej zaprezentowane. Zupełnie jak na koncercie mistrz ceremonii dzieli widownię na sektory, gestem nakazuje powtarzać za sobą polecenie. Do skutku - niezadowolony macha ręką, przec

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Katarzyna Bekielewska

Data:

13.06.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe