"Yerma" w reż. Wojciecha Klemma w Teatrze Studio w Warszawie. Pisze Tomasz Mościcki w Dzienniku Gazecie Prawnej - dodatku Kultura.
Minister kultury otrzymał ostatnio dwa listy od grupy twórców sfrustrowanych permanentnym marnowaniem ich potencjału twórczego. Żeby przekonać się, jak ogromny jest ten potencjał, minister winien wybrać się - ale chyżo - na "Yermę" do Teatru Studio. Chyżo - bo dzieło dwóch sygnatariuszy listów - Wojtka Klemma i Igora Stokfiszew-skiego - jest cudem frekwencji. Na pierwszym popremierowym przedstawieniu zdemontowana już do polowy widownia zapełniona była mniej niż w połowie, co daje ok. 80 osób. Jeśli nowy dyrektor Studia nie dokona w porę eutanazji tego przedstawienia - może się zdarzyć, że wkrótce liczba aktorów na scenie przekroczy liczbę widzów. Śpieszyć się więc warto, bo w "Yermie" widać w całej krasie ów marnowany i rozpraszany potencjał artystyczny i intelektualny. Ów rozpraszany potencjał to w wydaniu Stokfiszewskiego rozmontowanie wspaniałej sztuki o kobiecie niespełnionej, mogącej wyzwolić się tylko przez zadanie śmierci. Stokf