27.06.2014 Wersja do druku

Dlaczego ktoś zabrania mi wejść do teatru?

Nowy Teatr zorganizował pokaz "Golgota Picnic" doskonale. Zapewnił bezpieczeństwo widzom i artystom. Jednak wchodzenie do teatru pod ochroną policji jest dojmująco smutnym doświadczeniem - pisze Izabela Szymańska w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

Kiedy rok temu Krzysztof Warlikowski wystawił w hali Nowego Teatru "Kabaret warszawski", postawił w nim ostrą tezę. Twierdził, że współczesna Warszawa jest jak Berlin w latach 30., miasto rodzącego się faszyzmu. Azylem w takim świecie może być tylko sztuka. Po premierze niektórzy krytycy twierdzili, że to przesada, u nas nie ma aż takich antagonizmów społecznych. Jednak wczorajszy wieczór dobitnie pokazał, że Warlikowski miał rację. Podczas poznańskiego festiwalu Malta wszyscy rozmawiali o odwołanym spektaklu "Golgota Picnic" Rodriga Garcii. Debaty z kuluarów przeszły na scenę. W "Królu Learze", który przygotował reżyser Emilio Garcia Wehbi, aktorzy przerwali spektakl i odczytali oświadczenie sprzeciwiające się decyzji organizatorów. W kolumbijskim "Discurso de un hombre decente" (Rozprawa na temat poczciwego człowieka) wątek "Golgoty" wpleciono w fabułę spektaklu. Bohaterka pyta: czy dlatego Polacy tak dużo piją, bo są pod presją Ko

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dlaczego ktoś zabrania mi wejść do teatru?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna online

Autor:

Izabela Szymańska

Data:

27.06.2014

Tematy w toku