23.01.2001 Wersja do druku

Dla kasy czy dla sprawy

Za dyrekcji zwolnionego w trybie pilnym Waldemara Matuszewskiego Teatr Polski był grzeczny, mało wyrazisty i grał głównie dla młodzieży szkolnej. I nie było z nim żadnych kłopotów. Ale oto przyszli młodzi dyrektorzy i postawili na teatr żywy, a więc taki, o którym będzie się mówić, który coś od siebie będzie mieć do zaproponowania Poznaniowi. Oto jednak już po czterech jego premierach wśród radnych, pedagogów i rodziców zaczęły się mnożyć głosy sprzeciwu i oburzenia. Dlaczego tyle tu okrucieństwa, dlaczego tak kontrowersyjne treści pojawiają w "Córkach King-Kinga", dlaczego w "Księciu Niezłomnym" tyle krwi, przemocy i scen okrutnych, skoro na widowni głównie jest młodzież? Sztuka Theresi Walser rzeczywiście chwilami jest niesmaczna i drastyczna, bo młoda autorka chciała w bardzo ostrym świetle postawić problem stosunku ludzi młodych do starych, niedołężnych i w jej odczuciu nikomu już niepotrzebnych. W "Niezłomnym" krew się lej

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dla kasy czy dla sprawy

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wielkopolski nr 19

Autor:

Olgierd Błażewicz

Data:

23.01.2001

Realizacje repertuarowe