Logo
16.09.2013 Wersja do druku

Disco polo na teatralnej scenie, jako "wieczór poezji śpiewanej"

- Rynek muzyczny jest pojemny, zmieści się tam wszystko. Co jest złego w tym, że w piątek potańczę do zespołu Weekend, w sobotę posłucham Trójki, w niedzielę pomedytuję przy Mozarcie? - pyta TOMASZ CZARNECKI, reżyser spektaklu "Disco Polo - Wieczór Poezji Śpiewanej" w Centrum Kultury w Gdyni.

Przemysław Gulda: Muzyka i cała estetyka disco polo po okresie pewnego ukrywania i wstydliwego pomijania w mediach, zaczyna tryumfalnie powracać. Dlaczego, twoim zdaniem, tak jest? I dlaczego dziś już nie jest obciachem słuchanie takiej muzyki? Tomasz Czarnecki: Powrót disco polo do mediów bardzo łatwo zdiagnozować. W "Skrzypku na dachu" jest takie słynne zdanie: "Jak masz pieniądze, to nikt nie powie, że jesteś głupi". Dzisiaj - jak masz miliony wyświetleń na youtube, też tego nie powiedzą. W przeszłości media zachowywały tak zwaną misyjność i filtrowały pokazywane treści pod kątem jakości, kreowały gusta. Dziś telewizją rządzą słupki oglądalności, a youtube jest jej bezpiecznym testerem - bez ryzyka i inwestowania pieniędzy można sprawdzić, co się podoba większej liczbie ludzi. Ma to oczywiście swoje złe i dobre strony. Niestety, gdy to "coś" zaczyna cieszyć się powodzeniem, nieważne, czy jest to disco polo, czy "mięsny jeż" -

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Disco polo na teatralnej scenie, jako "wieczór poezji śpiewanej"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Przemysław Gulda

Data:

16.09.2013