"Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa w reż. Magdaleny Miklasz, koprodukcja Teatru Dramatycznego i Teatru Malabar Hotel w Warszawie. Pisze Agnieszka Adamska na blogu Rude Rude Girl.
Podobno do wielkich dzieł trzeba dojrzeć. Powieść "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa od zawsze była dla mnie źródłem wielkiego utrapienia - pełna niedopowiedzeń, niejasności, absurdów, postaci biblijnych i całej tej absurdalnej rosyjskiej rzeczywistości, którą doprawdy ciężko pojąć... Jednak w chaosie wątków i postaci wytrwały czytelnik odkrywa elementy tak elektryzujące i niezwykłe, że choć dzieło Bułhakowa momentami przypomina surrealistyczny sen, to coś ciągnie nas, by poznać ciąg dalszy. Wszak zakochana dziewczyna, zagubiony pisarz i podstępny diabeł to mieszanka wybuchowa, która jest gwarancją niezapomnianych emocji... Oczywiście, zawsze pociągał mnie i intrygował ten wątek miłosny w powieści Bułhakowa. I choć czytanie książki było momentami istną torturą, to z wypiekami na policzkach kartkowałam kolejne - w moim odczuciu mniej godne uwagi, rozdziały - żeby dotrzeć do tej fascynującej historii i dowiedzieć się w