30.07.2007 Wersja do druku

Deptak dla Dulskiego

- Uważam się dziś za aktorkę charakterystyczną, chociaż oczywiście grałam i gram nadal liryczne, romantyczne, czy bohaterskie amantki. Do ról charakterystycznych mam jednak szczególny sentyment i na szczęście nie wrzucono mnie do szufladki z napisem "amantka" - mówi GRAŻYNA BARSZCZEWSKA.

Wiadomo, że Kraków kocha jubileusze. Przed nami 100-lecie inscenizacji Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej. Z Grażyną Barszczewską, czyli Dulską w wersji awangardowej, rozmawia Katarzyna Siwiec. Za co pani kocha Kraków? - Lubię Kraków. Czuję się w połowie krakowianką, nawet mam tutaj swój pomnik... Gdzie? - No przecież stoi na Plantach pomnik Mickiewiczowskiej Grażyny. Kraków jest mi bliski, bo studiowałam tu w PWST, a potem trafiłam na całe dwa sezony do Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Tutaj też rozpoczęłam swoją aktorską drogę na drugim roku studiów na deskach Starego Teatru za dyrekcji Zygmunta Hubnera. Zagrałam u mistrza Jerzego Jarockiego epizodzik w "Mojej córeczce" Tadeusza Różewicza. Z Krakowem związałam się na sześć lat i był to ważny okres w moim życiu. Jest pani rodowitą warszawianką? - Moja rodzina pochodzi ze Wschodu. Ja się urodziłam w Warszawie i jestem ogromnie przywiązana do mojego miasta. Pamiętam (a może n

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Deptak dla Dulskiego

Źródło:

Materiał nadesłany

Kraków nr 6/7/06/07.2007

Autor:

Katarzyna Siwiec

Data:

30.07.2007