I tytuł, i intryga "Czwartej siostry" Janusza Głowackiego nawiązują w oczywisty sposób do znanego dramatu Antoniego Czechowa. Głowackiemu idzie jednak o coś więcej niż o zgrabną paralelę literacką. Nie przenosi on mechanicznie "Trzech sióstr" w czasy Rosji postkomunistycznej, lecz kusi się o analizę zjawiska głębszego - zachowania człowieka z gruntu dobrego i ufnego w starciu z drapieżną codziennością dzisiejszych czasów. "Czwarta siostra" to sztuka trudna w realizacji, kapryśnie skonstruowana, mieszająca gadżety popkultury z klasyką, zakończona dziwnym, jakby przyszywanym finałem. Ale sztuka ważna, bo Głowacki, jako jeden z nielicznych współczesnych polskich dramaturgów, nie poprzestaje na rejestracji obrazu zza okna, lecz penetruje ten obraz w bardziej uniwersalnym wymiarze. W Teatrze Zagłębia w Sosnowcu "Czwartą siostrę" zrealizował Jerzy Schejbal możliwie wiernie podążając za nastrojem i poetyką tekstu. Spektakl zaczyna się więc typow
Tytuł oryginalny
Depresja razy cztery
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Zachodni nr 262