16.09.2020, 20:23 Wersja do druku

Demony nie zawsze wracają

fot. Magda Hueckel

„Matka Joanna od Aniołów” Jarosława Iwaszkiewicza, reż. Wojciech Faruga - Teatr Narodowy w Warszawie. Pisze Marta Żelazowska z Nowej Siły Krytycznej.


Eksplorujące temat zła opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza „Matka Joanna od Aniołów” (z 1942 roku, wydane cztery lata później) w sezonie 2019/2020 szczególnie zainteresowało warszawskich twórców teatralnych. Jan Klata (premiera 30 listopada 2019, Nowy Teatr) historię księdza Józefa Suryna, przybywającego do Ludynia w celu wyzwolenia z mocy demonów przeoryszę klasztoru, czytał jako krytykę Kościoła. Mówił o jego „odreligijnieniu”, upadku autorytetów i kryzysie moralnym człowieka. Dla Agnieszki Błońskiej stała się ona inspiracją (reżyserka wykorzystuje jedynie fragmenty tekstu) do autorskiej opowieści o opresji stosowanej wobec kobiet, której dopuszcza się Kościół katolicki („Diabły”, premiera 7 grudnia 2019, Teatr Powszechny). Premiera Wojciecha Farugi w Teatrze Narodowym zaplanowana była na marzec tego roku. Obostrzenia związane z epidemią COVID-19 wymusiły jej przesunięcie. Zawieszono próby, ale artyści musieli trwać w procesie twórczym, ponieważ otrzymaliśmy spektakl dopracowany do perfekcji, doskonały aktorsko, dramaturgicznie, reżysersko.

Faruga sięga po scenariusz filmowy autorstwa Jerzego Kawalerowicza i Tadeusza Konwickiego. Mierzy się więc nie tylko z doskonałą literaturą, ale także z legendą filmu (premiera w 1961), który zachwyca do dziś. Dramaturżka, Julia Holewińska, przygotowała klarowną adaptację. Skrupulatnie rozczytała sensy, by spotęgować ich wydźwięk uzupełnia scenariusz fragmentami między innymi: wierszy Johna Donne’a i Jana Andrzeja Morsztyna, „Żywotem św. Katarzyny ze Sieny” Rajmunda z Kapui, „Odyseją” Homera. Koncepcja przedstawienia oparta jest na dojmującej, niemal fizycznej obecności zła. Wyraźnie zaznaczone jest to w warstwie wizualnej (dominacja czarnej barwy w scenografii i kostiumie) i dźwiękowej spektaklu. Muzyka Teoniki Rożynek jest niemal jak z horroru. To połączenie zniekształconych religijnych pieśni i ambientowego stylu. Działania aktorów zwielokrotniają ten efekt. Oglądamy przedstawienie niezwykle mroczne, przytłaczające.

Akcja rozgrywa się w ruinach spalonego budynku/miasta (scenografia: Wojciech Faruga), świadczą o tym fragmenty osmolonych belek, które okolone lustrzanym pleksiglasem multiplikują obecność, przestrzeń zatraca granice. W centrum dominuje ogromna owalna lampa, rozproszonym, momentami pulsującym światłem wydobywa postacie z mroku. Trudno pozbyć się wrażenia, że jesteśmy w miejscu spalenia oskarżonego o czary proboszcza Garnca. Płomieniom jednak nie udało się strawić zła. Jego obecność dobitnie podkreślają czarne kostiumy (Konrad Parol) krojem nawiązujące do baroku (Iwaszkiewicz osadził akcję opowiadania w XVII wieku) oraz sadza „brudząca” bohaterów. Rozsmarowuje ją na dłoniach ksiądz Suryn (świetny Karol Pocheć) po pierwszym spotkaniu z Matką Joanną od Aniołów (Małgorzata Kożuchowska), a ta dając wyraz swemu opętaniu płacze smolistymi łzami, pojawia się też na śnieżnobiałej sukience siostry Małgorzaty a Cruce (Edyta Olszówka) w scenie, gdy Chrząszczewski (Adam Szczyszczaj) ją opuszcza, wreszcie na twarzyczkach Alunia i Krysi, sierot po Garncu.

Reżyser przygotowuje widza na scenę kulminacyjną – mord na Juraju (Kamil Studnicki) i Kaziuku (Mateusz Kmiecik), którego dokona Suryn w celu uwolnienia przeoryszy od demonów. Siekiera jest tu nie tyle jego zapowiedzią, co uporczywą reminiscencją (ojciec księdza Józefa zarąbał parobka). Użyta zostaje już w pierwszej scenie do cięcia drwa, by za chwilę potknął się o nią Wołodkowicz, a siostra Małgorzata a Cruce weszła z nią do karczmy. Jej obecność stopniowo staje się coraz bardziej złowieszcza. Juraj i Kaziuk markują walkę z jej użyciem, a Matka Joanna od Aniołów wywija nią w opętańczym tańcu (czym wywołuje dyskomfort u widzów), by w finale stać się narzędziem zbrodni. Siekiera jest symbolem zła oddziałującego na człowieka zarówno w sposób bezpośredni – opętanie przez demony, jak i pośredni – stanie się ofiarą zabójstwa.

U Farugi zło nie jest jedynie brakiem dobra, jest naturą człowieka, atawistyczną skłonnością, z którą przyszło mu się zmagać. Najbardziej „demoniczny” jest szlachcic Wołodkowicz (świetny Jarosław Gajewski). To wręcz wcielenie czarta ciągnące Suryna ku upadkowi i usiłujące dokonać gwałtu na zakonnicy. Egzorcysta (Adam Szczyszczaj) zachowuje się bardziej jak nadęta gwiazda filmowa łaknąca blichtru sławy niż kapłan wykonujący apostolskie obowiązki. Przeraża rozkosz, z jaką stosuje przemoc fizyczną wobec opętanej przeoryszy. Siostra Małgorzata a Cruce, która u Iwaszkiewicza „ma twardą dusze, a ciało nieponętne”, przyznaje, że nosi w sobie demony i ulega pokusie. Karczmarka (Aleksandra Justa) para się wróżbiarstwem, a ksiądz Brym (Krzysztof Stelmaszczyk) grzeszy sięgając po piwo. Nawet pozornie krystalicznie czysty Juraj nie potrafi wybaczyć ojcu wyrządzonych krzywd. Zło dotyczy tu ogółu, każdy więc bada jego istotę i próbuje z nim walczyć na swój sposób, dlatego, wydaje się, reżyser rezygnuje z postaci cadyka (bardzo ważnej u Iwaszkiewicza) i rozpisuje jego kwestie na pozostałe postacie.

Napięcie między dobrem a złem, opętaniem a świętością szczególnie widoczne jest u Józefa Suryna i Matki Joanny od Aniołów. Oboje doświadczyli mistycznych objawień, ale gdy w ich sercach zabrakło Boga, pojawiła się zatrważająca pustka. Wypełniła ją cielesna namiętność, która okazała się zgubna. Katalizatorem upadku przeoryszy stał się Graniec, a właściwie jego pociągająca męska natura, która wywołała fiksację. Bardzo wiarygodnie gra to Kożuchowska, świadoma każdej intencji, myśli, którą chce wyartykułować jej postać. Mimika, gesty, intonacja głosu aktorki są niezwykle wyważone, przemyślane, dopracowane do perfekcji. Matka Joanna w jej interpretacji jawi się nie tyle jako opętana pychą, ale zdeterminowana, silna kobieta. Doskonale wie, czego pragnie – ucieczki od przeciętności, bo tym jest dla niej zakon, do którego nie trafiła z własnej woli. Opętanie lub świętość stają się jedynym sposobem manifestacji niezależności, zaistnienia w szerszej świadomości, bycia „widzialną”. Dąży do celu, nie bacząc na konsekwencje. U Iwaszkiewicza, mimo ofiary Suryna, demony do niej wracają. Tu w finale zostaje wyniesiona na ołtarze. Ubrana w białą szatę, ze złotym nimbem nad głową, jest niczym Matka Boska z barokowych rzeźb. Konfrontacja z siłą nieczystą staje się więc jedną z przeciwności, które zakonnica musi pokonać w drodze do świętości. Czyn egzorcysty, który od początku nie jest pewny obecności w swojej duszy Boga, w tym kontekście przestaje być bezsensowny. Jest z jednej strony formą samorealizacji księdza, osiągnięcia zamierzonego celu – wybawienia przeoryszy; z drugiej – „prowokacją”, specyficznym testem, jak zerwanie owocu z biblijnego Drzewa Poznania przez Adama i Ewę, który z pozycji doświadczenia i przeżycia zła pozwoli poznać dobro. Nie zmienia to faktu, że dopuszcza się on czynu nieakceptowalnego. Zło jest tam, gdzie są trupy. Karol Pocheć dramaturgię wewnętrzną Suryna buduje na ogromnym napięciu.

U Iwaszkiewicza, demony zawsze wracają. Faruga daje nadzieję, że można je pokonać. Nie uda się to wszystkim, ale może doświadczając zła nauczymy się widzieć i czynić dobro.

***
Jarosław Iwaszkiewicza
„Matka Joanna od Aniołów”
reżyseria, scenografia, światło: Wojciech Faruga
dramaturgia: Julia Holewińska
premiera: 5 września 2020, Teatr Narodowy w Warszawie, scena przy Wierzbowej im. Jerzego Grzegorzewskiego (spektakl obejrzany 10 września 2020)
występują: Aleksandra Baj (gościnnie), Anna Bieżyńska (gościnnie), Marta Franciszkiewicz (gościnnie), Aleksandra Justa, Dominika Kachlik (gościnnie), Małgorzata Kożuchowska, Malwina Laska (gościnnie), Małgorzata Majerska (gościnnie), Elżbieta Nagel (gościnnie), Edyta Olszówka, Jarosław Gajewski, Mateusz Kmiecik, Karol Pocheć, Krzysztof Stelmaszyk, Kamil Studnicki (gościnnie), Adam Szczyszczaj

Marta Żelazowska – pedagog, absolwentka studiów podyplomowych Wiedza o teatrze i dramacie z elementami wiedzy o filmie w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk oraz Laboratorium Nowych Praktyk Teatralnych, otrzymała wyróżnienie specjalne w VI edycji Ogólnopolskiego Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego na Recenzje Teatralne.

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Marta Żelazowska

Tematy w toku