25.10.2013 Wersja do druku

Decentralizacja

Centralizacja raczej kiepsko się kojarzy. Wciąż jeszcze głównie z Peerelem, kiedy oznaczała podporządkowanie wszelkiej działalności publicznej jakiejś bardziej czy mniej tajemniczej Centrali - pisze Tadeusz Nyczek w Dialogu.

Centrala masowo wypuszczała dyrektywy i zarządzenia, w zamian oczekując rozliczeń i sprawozdań; niektóre z nich bywały prawdziwe, inne podfałszowane, jako że relacje między administracyjną Górą a wykonawczym Dołem rzadko polegały na lojalności i uczciwości. Socjalistyczna centralizacja objęła oczywiście nie tylko gospodarkę, ale i teatry. Żeby jednak scentralizować, wpierw trzeba było upaństwowić. Pierwszy upaństwowiono warszawski Polski, 13 października 1945. Po nim poszedł na państwowy garnuszek kolejny Polski, tym razem w Poznaniu. Jako trzeci - katowicki Śląski im. Wyspiańskiego. W ciągu 1949 roku upaństwowiono wszystkie pozostałe. Dyrektorzy, aktorzy, techniczni i administracyjni podostawali etaty i tak zaczęła się epoka, która dla jednych miała oznaczać teatralny raj na ziemi (jakże zazdroszczono nam tych etatów na Zachodzie!), zaś dla drugich, którzy teatrami mieli zarządzać, pasmo udręk i kłopotów. Jak się rychło okazało, ud

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Decentralizacja

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog Nr 10/10-13

Autor:

Tadeusz Nyczek

Data:

25.10.2013