10.05.2011 Wersja do druku

Debata o festiwalach: okręty flagowe czy łódeczki?

Wrocław - 11. Warszawa - 10. Kraków - 9. A Poznań... 1. Tyle imprez tygodnik "Polityka" wyszczególnił w swym letnim rankingu imprez kulturalnych. Cóż zatem - poza zauważoną teatralną Maltą - jest poznańskim okrętem flagowym?
Na to pytanie próbowali wczoraj odpowiedzieć uczestnicy "Bitwy morskiej" - debaty Sztabu Antykryzysowego dla Poznańskiej Kultury.

Na mostek kapitański zaproszono szefów największych festiwali, a także przedstawicieli Urzędu Miasta. Stawił się Łukasz Goździor, dyrektor Biura Promocji, odpowiedzialny za koncerty Poznań Dla Ziemi. Szeroko i niepochlebnie komentowana była nieobecność Sławomira Hinca, zastępcy prezydenta, a w istocie głównego sternika poznańskiej kultury. O recepcie na rozwój swego przedsięwzięcia najdłużej mówił Michał Merczyński, przypominając historię Malty. - Zaczynaliśmy w dobrym momencie, a przełomowy był rok 1993, gdy po otrzymaniu środków europejskich mogliśmy wystawić ponad 100 spektakli. Skąd sukces? Z pasji i odwagi w realizowaniu pomysłów. Mała łódka nie może się bać wielkiego oceanu - radził Merczyński. - A ja wciąż czuję się małą łódeczką - śmiał się Tomasz Wendland, którego Mediations Biennale obecnie... nie ma żadnego budżetu. Odwrotnie niż Transatlantyk Jana A. P. Kaczmarka, któremu Poznań przyznał prawie 3 miliony

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Debata o festiwalach: okręty flagowe czy łódeczki?

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Głos Wielkopolski nr 107

Autor:

Marcin Kostaszuk, Jacek Sobczyński

Data:

10.05.2011

Wątki tematyczne