24.05.2013 Wersja do druku

Dama od baletu

Zawsze roztrzepana, zapomina któregoś dnia założyć majtki przed występem. Wychodzi na scenę, zaczyna tańczyć i zauważa, że ma wyjątkowo przewiewny strój. Sprytnie odłącza się od zespołu, a publiczność uznaje to za część choreografii - o Marii Rambert, tancerce polskiego pochodzenia i jej niezwykłej karierze, pisze Anna Sulińska w Gazecie Wyborczej - dodatku Wysokie Obcasy.

Damą została na starość. Miała 74 lata, kiedy królowa angielska po raz drugi odznaczyła ją Orderem Imperium Brytyjskiego uprawniającym do używania tytułu dame (jego męskim odpowiednikiem jest sir). Dziewięć lat wcześniej, gdy po raz pierwszy odbierała odznaczenie z rąk świeżo koronowanej Elżbiety II, nie miała pojęcia, co to za wyróżnienie ani kto je nadaje. A jeszcze wcześniej, gdy w 1888 roku w Warszawie przychodziła na świat, nikt nie spodziewał się, że Cywia Ramberg zamieszka w Wielkiej Brytanii, stworzy własną szkołę baletową i zrewolucjonizuje angielski i światowy taniec. Rytmiczny skandal Jest 29 maja 1913 roku. Ciepły czwartkowy wieczór. Zapach akacji towarzyszy paryżanom przybywającym do nowo otwartego Theatre des Champs-Elysees, w którym rosyjscy baletmistrzowie Diagilew i Niżyński pokażą swoje premierowe spektakle ''Święto wiosny'', ''Joux'' i ''Popołudnie fauna''. Wyjątkowo drogie bilety sprzedano na pniu. Elita finanso

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Marie Rambert - baletnica sekutnica

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - dodatek Wysokie Obcasy online/01.07

Autor:

Anna Sulińska

Data:

24.05.2013

Tematy w toku