12.02.2014 Wersja do druku

Czytanie na scenie

"Lód" reż. Konstantina Bogomołowa w Teatr Narodowym w Warszawie. Pisze Bronisław Tumiłowicz w Przeglądzie.

O próbach "Lodu" w Teatrze Narodowym mówiono z namaszczeniem, bo głośny autor inscenizacji głośnej powieści realizował coś na kształt religijnego misterium. Wyszło jednak powolne recytowanie kwestii poszczególnych bohaterów i "doczytywanie" tego, czego aktorzy nie powiedzieli z tekstu rzucanego na ekran. Jeśli to dobry reżyser, dlaczego zrealizował na scenie tak statyczny niby-teatr? Aktorzy albo siadają, albo wstają, albo się kładą na identycznych wersalkach. To ich jedyny ruch sceniczny. W całości chodzi o krytykę radzieckiego stalinizmu i jego pozostałości we współczesnych mieszkańcach największego kraju na świecie. Nas to jakby mniej dotknęło, więc niektórych wygłaszane kwestie nieco śmieszą, tak jak czarny humor głównego rekwizytu - zestawu trumien różnej wielkości, które wkłada się jedna w drugą niczym matrioszki. Drugim rekwizytem jest czaszka, jak w Hamlecie. A ciągnące się niemiłosiernie monologi Jerzego Radziwiłowicza i Danu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czytanie na scenie

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 7/10.02

Autor:

Bronisław Tumiłowicz

Data:

12.02.2014

Realizacje repertuarowe