Jerzy Grzegorzewski lubi zaskakiwać. Wymyka się ścisłym klasyfikacjom, próbom dookreślenia jego stylistyki.. Gdy wielu chciało widzieć w nim tylko twórcę "czystego teatru", zrobił przed siedmiu laty Miasto liczy psie nosy, przedstawienie odnoszące się do najnowszej, bolesnej historii Polski, osadzone głęboko w realiach stanu wojennego. Kiedy chciano przypiąć mu łatkę mrocznego egzystencjalisty, w sobie tylko znany sposób, ukazał feerię pastelowych barw, całą gamę autoironii, inscenizując operetką podszyte Usta milczą. Jedno jest pewne. Jerzy Grzegorzewski żywo reaguje na rzeczywistość, jest myślicielem sceny, artystą, który, zgodnie z zapowiedzią, tworzy spektakle-manifesty. Nie pisze ich, buduje je z tkanki teatru. Jest wszak nie tylko reżyserem, dyrektorem Teatru Narodowego, ale nade wszystko wyrafinowanym scenografem i wizjonerem sceny, którego kusi potrzeba reinterpretacji znanych symboli, nowego odczytywania ważnych, klasycznych tekstów. Po t
Tytuł oryginalny
Czysta forma żalu
Źródło:
Materiał nadesłany
Sycyna nr 20