Logo
Recenzje

Czym mogę Państwu służyć?

19.12.2025, 14:53 Wersja do druku

„Zaklęte rewiry” Henryka Worcella w reż. Igora Gorzkowskiego w Teatrze Bogusławskiego w Kaliszu. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Krzysztof Bieliński

Igor Gorzkowski odsłania świat, w którym przemoc staje się elementem codziennego porządku. 

Reżyser podąża za Henrykiem Worcellem tam, gdzie praca przeradza się w system przemocy – i przenosi ten mechanizm w realia współczesnej gastronomii. W jego spektaklu przemoc ujawnia się na dwóch poziomach: w relacjach wewnątrz zespołu oraz w kontaktach między kelnerami a klientami. Ten podwójny porządek znakomicie oddaje obrotówka, która raz odsłania zaplecze restauracji, a chwilę później jej reprezentacyjną salę – tytułowy „rewir”. Mikrokosmos ten nie potrzebuje wielkiej skali, by obnażyć struktury dobrze znane z innych środowisk, choćby z polskiego teatru: ekonomiczne podporządkowanie, sztywna hierarchia, rytuały drobnych upokorzeń i powszechne przyzwolenie na przemocowe normy.

W tej rzeczywistości pojawia się Roma, grana przez Kingę Bobkowską – dziewczyna, która po epizodach pracy w sieciówkach trafia na rekrutację do znanej kaliskiej restauracji Klub Wioślarski. Nie marzy o karierze. Szuka miejsca, które pozwoli jej po prostu przetrwać. Przemoc, której doświadcza, nie wyróżnia się niczym szczególnym – jest naturalną konsekwencją świata, w którym takie zachowania funkcjonują jako element „tradycji”.

Spektakl nie unika wątku współczesnej migracji zarobkowej. W jednej z sekwencji polscy kelnerzy naśmiewają się z ukraińskiego kolegi, naśladując jego akcent i przekręcając każde słowo. Nie robią tego z niechęci, lecz z przyzwyczajenia. I to właśnie najbardziej niepokoi: drwina nie wynika z lęku przed „obcym”, ale z przekonania, że Ukraińcy stali się tak oswojoną częścią rynku pracy, iż można przyjąć protekcjonalny ton. Przemoc zostaje tu całkowicie znormalizowana.

Jedna z najmocniejszych scen zawiera zdanie, że w tym zawodzie „godność, ambicje i szacunek nie są wartościami”. W kontekście kolejnych obrazów działa ono jak bolesna puenta, która niczego nie domyka, lecz otwiera przestrzeń do dalszej, niewygodnej refleksji.

Aktorstwo w tym spektaklu jest nierówne – momentami wyraźnie widać krótki czas przygotowań do premiery. Najmocniej trzyma przedstawienie w ryzach Krzysztof Oleksyn (Henek), który prowadzi swoją rolę precyzyjnie, z dyscypliną, ale też z naturalną swobodą. Ewa Kibler (Fornal) i Aleksandra Lechocińska (Tośka) również tworzą spójne, konsekwentne kreacje. Zespół kaliski nie zawsze utrzymuje tę linię; kilka scen nadal sprawia wrażenie „próby generalnej”.

Istotnym elementem spektaklu jest muzyka na żywo. Wokal Małgorzaty Biniek i praca zespołu muzycznego nadają opowieści rytm, który momentami przełamuje monotonię wynikającą z częstych obrotów sceny. To jedna z najtrafniejszych decyzji reżyserskich – bez tego muzycznego pulsu przedstawienie mogłoby zsunąć się w ponad dwugodzinną, jednostajną repetycję.

Finał nie przynosi ulgi, ale przynosi klarowność. Roma wypowiada zdanie, że świat nie kończy się na tej pracy – i działa to jak gest pokoleniowy. Jej decyzja nie wynika z buntu czy heroizmu, lecz z prostego przekonania, że szacunek do siebie, własnego czasu i życia poza pracą powinien być oczywistością. W tym sensie Roma reprezentuje pokolenie, które nie zgadza się na przemoc i wykorzystanie, i nie zamierza płacić sobą za cudze ambicje czy chciwość.

Na koniec rzecz praktyczna: nie należy wybierać się na „Zaklęte rewiry” głodnym. Liczba przywoływanych dań, procesów przygotowania i kuchennych detali działa skuteczniej niż niejeden zabieg reżyserski. Padają nazwy lokali, opisy gęsiny, boeuf bourguignon czy kotleta pożarskiego – realizm odtworzony w najczystszej, najbardziej smakowitej postaci.

Tytuł oryginalny

Czym mogę Państwu służyć?

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Malwina Kiepiel

Data publikacji oryginału:

18.11.2025

Sprawdź także