"Narty Ojca Świętego" w rez. Piotra Cieplaka Teatru Narodowego w Sztokholmie. Pisze Zbigniew Kalinowski w szwedzkim portalu RelacjeOnLine.com.
Sala Vasatatern wypełniona do ostatniego miejsca. Nie dziwota, przecież przyjechał Polski Teatr Narodowy z takimi sławami jak Janusz Gajos, Władysław Kowalski., a i temat interesujący, bo dotyczy Papieża , dokładniej jego nart. W sztuce Narty Ojca Swiętego "Jerzy Pilch próbuje zmierzyć się z mitologią Papieża-Polaka.", czytamy na stronie internetowej PolArt. Próba ta - zachowując konwencję sztuki , szczególnie fragmentów przypisanych Profesorowi - zakończyła się, moim zdaniem, wynikiem 1:0 dla Papieża. Kowalski-Profesor, fan piłki nożnej, był w przekroju całej sztuki - znakomity. Swoistym aktorskim majstersztykiem był końcowy fragment, gdzie Ojciec Święty, to piłkarz doskonały, zaś Profesor, to sprawozdawca sportowy, którego tambre głosu do złudzenia przypominał Bogdana Tuszyńskiego, niegdysiejszego komentatora, doskonałego szczególnie "w temacie" piłki nożnej. "Czy warto było..." (Sława Przybylska? Nie mam głowy do nazwisk). Znaczy