24.02.2017 Wersja do druku

Czy w "Klątwie" boli nas to, co powinno?

Jest w "Klątwie" Olivera Frljicia scena, która dotknęła mnie osobiście. Aktorzy siadają na brzegu sceny i mówią po kolei, że byli molestowani w dzieciństwie przez księży katolickich - pisze dramaturg Krzysztof Szekalski w Gazecie Wyborczej.

W pewien sposób powiedzieli też o mnie. Nie jest tajemnicą, że doświadczyłem takiego molestowania w przeszłości, kiedy byłem ministrantem. Parę lat temu zrobiliśmy na ten temat spektakl "Serdeczny" wraz z reżyserką Aleksandrą Jakubczak. Był grany w Teatrze Ósmego Dnia w Poznaniu i gościnnie w warszawskim Teatrze Studio. "Serdeczny, mój serdeczny" - tak mówił do mnie pedofil. Do innych chłopców też. Nikt wówczas nie zareagował, mimo że wszyscy wiedzieli: miejscowy proboszcz w Turośni Kościelnej pod Białymstokiem, parafianie, nawet moi rodzice. Księdza, który mnie molestował, przeniesiono do innej parafii. Na plebani brat księdza proboszcza, a także przyjaciel proboszcza - profesor Akademii Teatralnej w Warszawie i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - zachęcali mnie do zdawania do szkoły aktorskiej. Oferowali tzw. pomoc. Nie skorzystałem. Byłem świadkiem molestowania mojego kolegi przez innego księdza katolickiego; mnie także próbo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy w "Klątwie" boli nas to, co powinno?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online/23.02

Autor:

Krzysztof Szekalski, dramaturg

Data:

24.02.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe