29.03.2010 Wersja do druku

Czy PPA jest jeszcze przeglądem piosenki aktorskiej?

Dla kogo właściwie jest Przegląd Piosenki Aktorskiej? Czy pasuje do starej nazwy? Czy powinien być festiwalem śpiewających aktorów, czy muzycznych indywidualności? Co w nim zachować, a co zmienić? - oceniają Magda Piekarska, Agata Saraczyńska i Tomasz Wysocki w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Magda Piekarska Powodów, żeby wybrać się na PPA, jest z roku na rok więcej - wciąż nowi artyści zagraniczni do odkrycia, offowe spektakle za złotówkę, prezentacje anektujące publiczną przestrzeń, gale i koncerty finałowe - oby zawsze tak niepokorne i intrygujące jak tegoroczne. Szkoda jednak, że w tym wszystkim spada ranga konkursu. Zarówno w oczach publiczności, jak i z perspektywy artystów, dla których przestał być on już dawno trampoliną do sukcesu. Spory udział w obniżaniu rangi tego wydarzenia ma telewizja, kiedy zrezygnowała z transmitowania finału. Jednak prezentowane w tym roku spektakle laureatów z poprzednich lat są dowodem na słabość konkursu, w którym za wysoką finansowo nagrodą nie idzie przemyślana opieka artystyczna nad zwycięzcami. Nie ma problemu, jeśli mamy do czynienia z artystą tak ukształtowanym jak Bartosz Porczyk (jego "Smycz" stała się kilka lat temu prawdziwym przebojem), gorzej jeśli nagroda trafia w rę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy PPA jest jeszcze przeglądem piosenki aktorskiej?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 74 online

Autor:

red

Data:

29.03.2010

Festiwale