21.01.2014 Wersja do druku

Czy kultura musi bać się słowa konkurencja

Krzysztof Markiel, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałowskiego, zaproponował niedawno, by instytucje kultury mogły być zarządzanie podobnie do spółek prawa handlowego. Wraz z Instytutem Kultury UJ i Fundacją dla Modrzejewskiej oraz ze Stanisławem Dziedzicem, dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta Krakowa zaprosiliśmy go na debatę w tej sprawie - czytamy w Dzienniku Polskim.

*** - Pytanie do Krzysztofa Markiela - przedstawił Pan niedawno wizję, w której instytucje publiczne mogłyby funkcjonować na takich zasadach, jak spółki prawa handlowego. Czy chce Pan prywatyzować kulturę? Krzysztof Markiel: - Nie, nie zamierzam prywatyzować kultury! Dla mnie kultura to wszystko, co przyczynia się pozytywnie do rozwoju człowieka. Kultura przejawia się w spojrzeniu na rzeczy, rozumieniu świata, refleksji, analizie, wyrażaniu siebie, kreacji, wytworach wyobraźni, intelektu, ducha, świadomości siebie i swojej roli w świecie, komunikowaniu się, dialogu a także w rozwoju osobistym i odnajdywaniu się w świecie. Kłopot, który mamy, to fakt że zaczynamy stawiać się pod ścianą. Mam wrażenie, że od lat poruszamy się w dziwnym kanale. Sami ukształtowaliśmy sobie nie do końca wydolny formalno-prawny ustrój dla wielkiego sektora, jakim jest kultura. A jej istoty, sensu kultury nie da się zamknąć tylko w jednej, instytucjonalnej formie organ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy kultura musi bać się słowa konkurencja

Źródło:

Materiał nadesłany

Diennik Polski online

Data:

21.01.2014

Tematy w toku