22.03.2013 Wersja do druku

Czy kultura może się "sprzedać" tylko przez sensację?

Nie mogę przestać o tym myśleć, odkąd przeczytałam artykuł Anny Węglarczyk o otwieraniu przez KOMUNĘ//WARSZAWA Instytutu Sztuk Performatywnych - pisze Magda Grudzińska w portalu natemat.pl

Już początek leadu tekstu "Miejsce, które ma wypełniać lukę. Dawni anarchiści z Komuny//Warszawa otwierają instytucję kultury" mnie zaskoczył - w spektaklach KOMUNY nikt nigdy nie ciął się na scenie żyletkami Ale gdy doszłam do fragmentu dotyczącego cyklu RE//MIX, którego czwarty sezon właśnie się w KOMUNIE rozpoczął, to po prostu zamarłam przed ekranem laptopa. Kilka razy z rzędu czytałam zdania: "Spektakle z tego cyklu są zazwyczaj niezwykle ekspresyjne i wymagają od widza przełamania swoich mentalnych barier. Artyści na scenie kaleczą się, smarują krwią czy tańczą nago" i nie mogłam uwierzyć, że naprawdę w ten sposób można nasze RE//MIXy podsumować. Może na początek krótkie wyjaśnienie: cykl RE//MIX, którego kuratorką zostałam rok temu, wymyślił w 2010 roku Tomasz Plata, w jego ramach KOMUNA wyprodukowała do chwili obecnej 22 spektakle. W żadnym z nich nikt się krwią nie smarował. Nago tańczył Mikołaj Mikołajczyk, który

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy kultura może się "sprzedać" tylko przez sensację?

Źródło:

Materiał nadesłany

natemat.pl

Autor:

Magda Grudzińska

Data:

22.03.2013

Wątki tematyczne