EN
16.06.1992 Wersja do druku

Czerwona klatka

Sala z małą sceną Teatru Drama­tycznego jest długa, wysoka i wąs­ka. Wyjątkowo nieustawna. Tylko widzowie z pierwszych rzędów wi­dzą wszystko jak należy, reszta musi mocno wyciągać szyje. Ale ta nietypowa przestrzeń zmu­sza twórców do gimnastyki, która powoduje, że pojawiają się nowe, oryginalne pomysły, na jakie na nor­malnej scenie nikt by nigdy nie wpadł. Scenograf Grzegorz Małecki tworząc oprawę najnowszej pre­miery (Woyzeck Georga Buechnera) chyba najefektowniej wyszedł z tej pułapki. Nie tuszował, lecz jeszcze podkreślił naturalne cechy wnętrza. Scena to ciasna, czerwona klatka. Zamknięta ze wszystkich stron, groźna i posępna. Jak świat widziany i przeżywany przez Woyzecka, z nieuchronnym krwa­wym finałem. Ten metaforyczny plastyczno-przestrzenny efekt właściwie współreżyseruje spektakl. Reżyser Paweł Wodziński okroił tekst, zre­dukował go do scenariusza działań, emocji i myśli - słowa są ich wy­nikiem, dopełnieniem al

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Glob 24 nr 117

Autor:

Arkadiusz Szaraniec

Data:

16.06.1992

Realizacje repertuarowe