30.06.2014 Wersja do druku

Czekamy na sygnał. Po "Golgota Piknik" w Gdańsku

Było jak na spotkaniach w czasie stanu wojennego, aktorzy dostali rzęsiste oklaski na wejście. Przeżycie niezwykłe dla czytających i słuchających - pisze Piotr Wyszomirski w Gazecie Świętojańskiej.

Siedziba gdańskiej Świetlicy Krytyki Politycznej jest optymalna. Świetnie skomunikowana, obok sądu, niedaleko policja i więzienie, naprzeciwko Urząd Miasta i szpital a w środku konserwatywna organizacja katolicka Civitas Christiana, piętro wyżej Krytyka Polityczna i jeszcze na deser Capella Gedanensis. Kultura, polityka, religia. Coca cola, sometimes god. W Trójmieście, z kilku pomysłów na formę przyłączenia się do ogólnopolskiej akcji DIY, powstało ostatecznie jedno wydarzenie w siedzibie Krytyki Politycznej. Składało się z dwóch części: czytania przygotowanego przez Adama Nalepę i w wykonaniu aktorów Teatru Wybrzeże oraz moderowanej dyskusji. Wydarzenie było przez chwilę zagrożone, ale ostatecznie Gdańsk dał radę i nie wpisał się na listę strachu i kalkulacji. Przez trzy dni od zamieszczenia komunikatu o wydarzeniu, trwała standardowa procedura zastraszania i wywierania nacisku na uczestników. Manipulowanie informacjami, namawianie do agre

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czekamy na sygnał. Po "Golgota Piknik" w Gdańsku

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Świętojańska online

Autor:

Piotr Wyszomirski

Data:

30.06.2014

Wątki tematyczne