EN
16.10.2015 Wersja do druku

Czekając na Wernyhorę

- Kim jest Wernyhora, z czym dziś przychodzi, co takiego może w nas obudzić, że zdecydujemy: trzeba wstać, wziąć tę kosę i pójść? - zastanawia się Monika Strzępka, która ze studentami wrocławskiej PWST wystawiła "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego.

Przedstawienie można zobaczyć we wtorek i środę w Teatrze Imka. Rozmowa z Moniką Strzępką, reżyserką Izabela Szymańska: Myślę, że gdyby dziś na weselu dwoje nieznajomych rozpoczęło rozmowę pytaniem "Co tam, panie, w polityce?" - mogłaby rozpętać się wielka kłótnia, bo polityka wywołuje ogromne emocje. A co według ciebie i studentów jest przyczyną podziałów w Polsce? Monika Strzępka: To są podziały przede wszystkim klasowe i z tego wynikają wszystkie inne, tak jak w dramacie Wyspiańskiego. Zanim zaczęliśmy pracę, zrobiłam ze studentami tydzień prób, warsztatów, na podstawie których mieliśmy wybrać tekst, jaki chcielibyśmy wystawić. Pozwoliłam sobie na taki luz, że nie muszę na pierwszym spotkaniu wiedzieć, co robimy. Czyli nie weszłaś w rolę pani nauczycielki z gotowym programem do zrealizowania? - Zdecydowanie nie. I jak to zwykle bywa, po tygodniu tak się z nimi zżyłam, że nie wyobrażałam sobie, że kogoś z tej g

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czekając na Wernyhorę

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 242 - Co Jest Grane

Autor:

Izabela Szymańska

Data:

16.10.2015

Realizacje repertuarowe
Festiwale