30.05.2018 Wersja do druku

Czekając na gęsi

O "Gouldzie" ze Starego Teatru i "Karierze Artura Ui" z Teatru Słowackiego pisze Paweł Głowacki w miesięczniku Kraków.

Wtorek Kiedy na Scenie Kameralnej Narodowego Starego Teatru grany przez Krzysztofa Stawowego geniusz Jan Sebastian Bach słowa "na dziś!" wypluwa z siebie z pogardą i niesmakiem, jakby to nie słowa były, a pomyłkowo wzięte do ust zepsute jajo na twardo - przypomina się nieprzyjemny, suchy trzask-mlask ze starej anegdoty. Ponoć tak oto bywało regularnie w domu twórcy "Wariacji Goldbergowskich". Przy klawesynie - jedno z licznych dzieci Jana Sebastiana. Ćwiczy mozolnie. W klawisze puka dziecię, zsiniałe ze strachu, bo za jego plecami ojciec na łóżku leży z drewnianą linijką lub innym patykiem na piersi. Siność jest prawidłowa i nieuchronna, gdyż dziecię dobrze wie, że się za moment pomyli, w nie ten, co należy, klawisz puknie, a wtedy ojciec karę wymierzy. I tak też się dzieje wiele, wiele razy. Stary Bach syczy: "Stop", po czym, sapiąc i oczy ku niebu wznosząc, zwleka się z łóżka, do instrumentu człapie i linijką tudzież kijem solidnie tłucze gra

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czekając na gęsi

Źródło:

Materiał nadesłany

Kraków nr 5/05-18

Autor:

Paweł Głowacki

Data:

30.05.2018

Realizacje repertuarowe