29.12.2013 Wersja do druku

Czego uczy "Nietoperz"

Nazajutrz po rozkosznym wieczorze z "Nietoperzem" opuszczam Boską Komedię. Czuję, że nic lepszego w Piekle mnie nie spotka. Pali mnie ciekawość, skąd się zwierzę wzięło, u nas w teatrze takich żyraf nie ma - pisze dla e-teatru Anna Schiller.

Castigat ridendo mores - Molier Po tym intymnym obcowaniu widzenie z odtwórcami i jednym twórcą. Przepytuje ich polska krytyk z Irlandii; nie dziwota, Komedia Boska czyli polska, polska czyli międzynarodowa. Aktorzy, co przed chwilą śpiewająco grali dla nas a nie mimo nas, wynoszą to, co się działo na próbach. Reżyser sprawiał kłopoty. Jego styl pracy nie należał do ich zakresu obowiązków. Nie zamiatali pod stół zdumienia, że mają bez wątpiów, sami sobie robić rolę i jej stosunki z innymi: To ja mam reżyserować? Aktor znany, za to wyśmienity doniósł, że jak pierwszy raz śpiewali, to koń dorożkarski lepiej by zaśpiewał. Bo my nie śpiewający tu znakomity aktor zrobił oko. Spektakl w temacie śmiertelnym a do śmichu chichu ubogacony operetką. O, to nie była bułka z masłem, ale męka Świętego Ardaliana. Szczęśliwie reżyser mądry i nie wymądrzył się o "efekcie osobliwości" alias grze z dystansem. Nasi na inteligencję aktorską zł

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Anna Schiller

Data:

29.12.2013

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe
Festiwale