09.01.2018 Wersja do druku

Czasy reasercherów, a nie erudytów

- Dostępność internetu daje poczucie, że każdy może pisać, publikować. To rodzi wiele miałkich, banalnych przekazów, ale równocześnie szersza grupa dostaje szansę na podzielenie się swoją opinią - mówi Tadeusz Słobodzianek, dyrektor Teatru Dramatycznego w Warszawie w rozmowie z Bronisławem Tumiłowiczem w Przeglądzie.

Otrzymał pan nowy kontrakt na pięć lat. Bierze pan pod uwagę, że przy zmianie stołecznej władzy po wyborach kontrakt zostanie zmieniony, a kadencja skrócona? - Pięcioletnie kontrakty to raczej standard. Jest to czas, w którym można sporo zrobić - i takie są nasze plany. Zależy mi na kontynuowaniu pracy, którą rozpocząłem, czyli prowadzeniu popularnego teatru w Warszawie. Ruszyliśmy również ze sceną eksperymentalną III Laboratorium Dramatu, robimy remonty dwóch scen w Pałacu Kultury i Nauki, które zapewnią podwyższony standard zarówno widzom, jak i twórcom. Jeśli chodzi o zmianę kadencji - jestem dyrektorem teatru, a nie prorokiem, w związku z tym moja praca polega na zapewnieniu teatrowi jak najlepszego funkcjonowania, a nie na przewidywaniu przyszłości. W pańskim teatrze nie ma celowych prowokacji obyczajowych ani politycznych, ale czy to jest rolą teatru? - Prowokacja to pojemne słowo i dla każdego zaczyna się gdzie indziej. Jedni na mus

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czasy reasercherów, a nie erudytów

Źródło:

Materiał własny

Przegląd nr 1

Autor:

Bronisław Tumiłowicz

Data:

09.01.2018