04.04.2016 Wersja do druku

Czas pas

Charyzmatyczny, długowłosy, seksowny, był idolem w czasach, gdy występy tancerzy fascynowały szeroką publiczność. Zmarły przed 20 laty Gerard Wilk u szczytu popularności wyjechał z Polski, by tańczyć u Béjarta - o słynnym tancerzu lat 60. i 70. pisze Joanna Brych w tygodniku Polityka.

W latach 60. XX w. wszedł do czołówki solistów polskiego baletu. Tańczył na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie i w telewizyjnych programach rozrywkowych. W tramwajach plotkowano o jego występach z Krystyną Mazurówną. Jak sama wyznała, łączyło ich wiele: praca, przyjaźń i słabość do rosłych, przystojnych brunetów. Jan Berski o scenicznych kreacjach Wilka pisał, że są właściwie poza techniką i samoistnie przekraczają barierę dzielącą sztukę od rzemiosła, a "pas baletowe w jego tańcu przestają być systemem jakiejś określonej konwencji, ale są wyrazem treści i emocji wynikającej z akcji tańca". Dla artysty baletu nie mogło być większych słów uznania. A jednak latem 1970 r. wyjechał z Polski. "Sukces to słowo relatywne. Ja tego nigdy nie czułem i ciągle mam takie wrażenie, że w życiu nic nie zrobiłem. Przeszłością nie żyję. W moim życiu było już tak kilkakrotnie, że zamiast siedzieć na wyżynach, być zachwyconym i widzieć

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czas pas

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 13/23.07

Autor:

Joanna Brych

Data:

04.04.2016

Tematy w toku