"Czas matek" z poznańskiego Teatru Ósmego Dnia na XI Międzynarodowym Festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie. Pisze Tomasz Dostatni w Gazecie Wyborczej - Lublin.
Chciałbym wrócić jeszcze do zeszłotygodniowych Konfrontacji Teatralnych. Już po zapadnięciu zmroku sporo młodzieży i trochę nas, których już do młodzieży trudno zaliczyć, zebraliśmy się na łące Lubelskiego Klubu Jeździeckiego. Nad Bystrzycą w tej części dzisiejszego Lublina, która, jak ktoś przypomniał, nazywała się kiedyś Rurami Jezuickimi. Tej nazwy jeszcze moi rodzice musieli uczyć się na pamięć razem z życiorysem pewnego Bolesława, który ponoć tu się urodził. To śmiech historii, że właśnie tu poznańskie Ósemki pokazywały swoje najnowsze przedstawienie będące między innymi reminiscencją polskiego Czerwca '56 i węgierskiego Października '56. Ale tak naprawdę to była opowieść uniwersalna, o matkach, które, gdy rodzą swoje dzieci, to nie wiedzą, jak dramatyczny może czekać ich w życiu los. Trzy oddzielne sceny ustawione na przestrzeni odległej od siebie o kilkadziesiąt metrów, oświetlane tylko w chwili, gdy na nich poja