08.01.1976 Wersja do druku

Cyd i Cydzik

CZY - a jeśli tak to - jak grać dziś "Cyda"? I którego: w dość wiernym Corneille'owi, wykrojonym z jednej materii przekładzie Andrzeja Morsztyna czy też w nierównej, nieco rozwichrzonej i odklasycyzowanej parafrazie poetyckiej Wyspiańskiego? Pytanie ciągle nie rozstrzygnięte. Ostatnia premiera Teatru Polskiego w Warszawie też tej sprawy nie przesądziła. Więcej: realizacja wersji Wyspiańskiego nasunęła wiele nowych wątpliwości, dodanych przez reżysera i poszczególnych aktorów. Tragedia - i to "tragedia klasyczna" - z happy-endem? W programie teatralnym używa się określenia "tragedia optymistyczna". Ależ nie, nie! Może - tragikomedia. A może - tragifarsa? Ożeniona z operą buffo? Dramat miłości i honoru córki dygnitarza dworu hiszpańskiego - Szimeny oraz dzielnego rycerza hiszpańskiego, znacznego również rodu - Rodryga wyrasta pozornie z tego samego konfliktu, co "Romeo i Julia" Szekspira. Tylko, że Szekspir grzebie kochanków, budując tragiczny k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Cyd i Cydzik

Źródło:

Materiał nadesłany

Słowo Powszechne nr 6

Autor:

Stefan Polanica

Data:

08.01.1976

Realizacje repertuarowe