Logo
4.02.1975 Wersja do druku

Co tu do śmiechu?

Można się nie dziwić, że Tadeuszowi Różewiczowi po latach gniewu, czego owocem była "Kartoteka", pogardy wyrażonej w "Grupie Laokoona", ironii z "Życia na czworakach", przyszła ochota napisać głupteryjkę "Białe małżeństwo". Normalne zjawisko stopniowego zaniku bojowości pisarskiej w miarę sukcesów i upływu lat. Pisząc taką głupteryjkę, do czego każdy ma prawo, wybrał najłatwiejszą drogę, jaką sobie można wyobrazić, to znaczy odniósł się do wyobraźni i słownictwa piętnastoletnich sztubaków, apelując tym samym do zdziecinniałych starych byków na widowni. Po tym wstępie już domyślacie się, że aurą "Białego małżeństwa" są infantylne obscoena przemieszane jak deszcz ze śniegiem z koprolalią. Nie znaczy to, żeby posądzać Różewicza o pornografię, której celem są tanie podniety, znamienne dla impotentów. Różewicz użył tych motywów, ż

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co tu do śmiechu?

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Polski

Autor:

Jerzy Zagórski

Data:

04.02.1975

Realizacje repertuarowe