W Teatrze TV obejrzeliśmy niedawno (20 V) nadane z Katowic przedstawienie sztuki Romana Brandstaettera "Król i aktor". Różne przyczyny spowodowały, że nie zdołaliśmy wtedy natychmiast go pochwalić. A należało, bo widowisko było i historyczne w treści, i dostatecznie współczesne w sferze sensów, Ignacy Gogolewski mógł mi pięknie dopełnić, ku pożytkowi publicznemu, swój - jak sam powiedział - "tryptyk teatralny" o sztuce i ludziach teatru (poprzednie dwie części: "Molierówna", "Talenty i wielbiciele"). Było to przedstawienie lekcją patriotyczną i w ogóle imprezą kształcącą; przyniosło też godne pamięci kreacje aktorskie w rolach tytułowych (onże Gogolewski i Czesław Wołłejko). Lecz niech wolno będzie inscenizację opatrzyć również przytykiem; w roli przerywników muzycznych użyto w nim cytatów z... Chopina. W osiemnastym wieku!... Na pewno miała to być ilustracja nastrojowo polska, a wiadomo: cóż bardziej polskiego niż Żelazowa Wola
Tytuł oryginalny
Co tam komu w duszy gra...
Źródło:
Materiał nadesłany
"Radio i Telewizja" nr 24