Co kto w swoich widzi snach... Dwaj panowie koledzy "na delegacji" w koszmarnym pokoju hotelowym widzą to samo - siebie nawzajem i nowoczesną Wenus, "ładną bestyjkę". W ich snach mieszają się kompleksy erotyczne i zawodowe. Odsłaniają prawdziwe natury. Jest to scenka bardzo autentyczna przeniesiona wprost z życia. Autor przedstawił ją - w sferze rzeczywistej - z dosłownym niemal realizmem, w sferze snu - z żelazną logiką, wykorzystującą tamtą rzeczywistość do sennych skojarzeń. Mrożek w "Czarownej nocy" okazał się raz jeszcze mistrzem krótkiej formy teatralnej. Stworzył żart sceniczny, który widz może brać wprost jako czystą zabawę a może też w nim ujrzeć cienkie denko filozoficzne. Żart jest świetnie napisany, każdy szczegół ma tu swój sens i swoje niezbędne miejsce w całości. A przy tym wszystko to jest niesłychanie zabawne, śmiech rozlega się nieustannie na widowni. Dwóch panów kolegów grają wybornie Henryk Borowski i Mieczysław P
Tytuł oryginalny
Co się w duszy komu gra...
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy nr 85