Logo
27.04.2012 Wersja do druku

Co się dzieje za tym parawanem?

Przy ulicy Głowackiego martwe przedmioty ożywają, a aktorzy śmieją się sami z siebie, mówiąc, że ich praca jest najczęściej ciężka, a sytuacje, w jakich stawia ich reżyser, są nietypowe, czasem idiotyczne. Rozmawiamy z Moniką Gryc, Elżbietą Grad-Cupriak i Marcinem Młynarczykiem, aktorami Olsztyńskiego Teatru Lalek.

W Olsztyńskim Teatrze Lalek wszystko gra? EG-C: - Nie tylko lalki, ale i przedmioty, maski... Aktor może być albo może go nie być. Mogą być tylko jego ręce, nogi, twarz, maska, przedmiot... Wszystko ma jakieś znaczenie i może grać. MG: - Teatr lalek daje dużo możliwości. Można ożywić przedmiot, przenieść swoje emocje na lalkę. Pozwala na więcej niż teatr dramatyczny, jest lepszą formą przekonania widza do sprawy, którą chcemy przekazać. l kwietnia przekonywaliście, że teatr to nie tylko pierwszy plan, ale i tło. A w tym tle, jak się okazuje, dzieją się rzeczy bardzo ciekawe. I nawet można za nie dostać nagrodę. MG: - Bawimy się przy tym rewelacyjnie. Koledzy filmują nas z ukrycia, a później to oglądamy. Poznajemy swoje najmniejsze role i śmiejemy się sami z siebie. W 2009 i 2010 roku taka impreza odbywała się tylko w Olsztynie, teraz nagroda za najmniejszą kreację, czyli Złota Halabarda, miała już charakter ogólnopolski. MM: - T

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co się dzieje za tym parawanem?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Olsztyńska Nr 99

Data:

27.04.2012