01.08.2011 Wersja do druku

Co po nas zostanie?

Pewnego dnia w gazecie zobaczyłem tytuł "Białostocki aktor Mieczysław Fiodorow nie żyje". Nie znałem blisko Mietka, ot kłanialiśmy się sobie na ulicy, podawaliśmy dłonie. Kilka razy oklaskiwałem go na scenie, kilka razy siedzieliśmy przy stoliku w Kawiarni Lalek i rozmawialiśmy. A jednak jakoś tak w duszy dziwnie. Że odchodzi ktoś, kogo się znało, że choć wcale nie najbliższy, to jednak pusto.

W kościele św. Rocha garstka przyjaciół-aktorów, strażnik miejski w galowym mundurze wniósł wieniec od prezydenta miasta, wysoki urzędnik od kultury przyjechał służbowym autem. Bardzo wzruszył mnie pan, którego często spotykam w parku przy teatrze. Siedzi tam na ławeczce i niekiedy popija piwo. Mijamy się, kłaniamy, podajemy sobie dłonie. Nie wiedziałem, że lubi teatr. Przyszedł pożegnać Mietka. Kiedy opuszczono trumnę do grobu, kiedy grabarze zasypali ją świeżą ziemią i złożono wieńce, zaczął padać deszcz. Odjechał ksiądz, odjechał urzędnik służbowym autem, pod parasolami została grupka przyjaciół aktorów. Wracając z cmentarza, zajrzałem do Kawiarni Lalek. Kiedyś dawno, dawno temu, po spektaklu zawsze szło się do kawiarni, by wypić kawę czy piwo i aby spotkać aktorów. Bo przychodzili do nas. Przed chwilą stali w światłach rampy, my biliśmy im brawo, teraz mogliśmy usiąść wspólnie do stolika, opowiadać o swoich odcz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zaczynamy tydzień. Co po nas zostanie?

Źródło:

Materiał nadesłany

gazeta Wyborcza - Białystok nr 177 online

Autor:

Wojciech Koronkiewicz

Data:

01.08.2011